Zima nigdy nie powinna nadejść do oranżerii Kolegium Magii Argusto, a jednak ogród został skute lodem, a jego opiekun – mistrz Alarion – zaginął bez śladu. Czarodzieje spierają się o przyczynę, ale nikt nie podejmuje działań. Tymczasem flora oranżerii słabnie, a pod zamarzniętymi korzeniami budzi się coś, co nie powinno istnieć. Czy BG zdołają odkryć prawdę i powstrzymać Serce Lodowego Ogrodu, zanim pochłonie całą jego energię?
Oranżeria Kolegium Magii Argusto była jednym z najpiękniejszych miejsc na wyspie – bujną, pulsującą życiem szklarnią, gdzie podtrzymywane magicznie mikroklimaty pozwalały rosnąć roślinom z najodleglejszych zakątków świata. Aż do dziś.
Rankiem nauczyciel i uczniowie, otwierając oranżerię, zastali widok, który ich zmroził – wszystko było skute lodem. Szklane ściany pokrywał szron, egzotyczne kwiaty zwisały pod ciężarem lodowych kryształów, a owoce na drzewach zamieniły się w twarde, lśniące bryły. Woda w kanałach nawadniających zamarzła, a kamienne ścieżki pokryła cienka, śliska warstwa lodu.
Czarodzieje próbowali odwrócić efekt, ale bez rezultatów – jakby lód nie był zwykłym zimnem, lecz manifestacją potężniejszej magii. Coś – albo ktoś – splątało energię tego miejsca i uwięziło oranżerię w zimowej pułapce.
Co gorsza, zaginął mistrz oranżerii, czarodziej Alarion. Ostatni raz widziano go poprzedniego wieczoru, gdy wracał do szklarni, mówiąc coś o „niepokojących anomaliach”.
Tymczasem władze Kolegium zamiast działać, wdają się w jałowe dyskusje. Głowy poszczególnych katedr spierają się o to, kto powinien się zająć sprawą – planisferycy twierdzą, że to ich domena, nekromanci oskarżają alchemików o ingerencję, a ci ostatni odbijają piłeczkę, twierdząc, że może to sprawka druidów. Nikt nie podejmuje żadnych konkretnych kroków.
BG biorą sprawy w swoje ręce. Postanawiają na własną rękę zbadać oranżerię, odnaleźć Alariona i odkryć prawdę.
Po wejściu do oranżerii BG natychmiast uderza mroźne, niemal nienaturalnie czyste powietrze. Szklany dach, niegdyś przepuszczający ciepłe promienie słońca, teraz jest skuty grubą warstwą lodu, która rozprasza światło w chłodne, błękitne refleksy. Lodowe sople zwisają z metalowych podpór, a gdzieniegdzie zamarznięta para wodna osiadła na szkielecie konstrukcji, nadając mu wygląd pokrytego szronem pajęczego gniazda.
Roślinność, choć wciąż obecna, wygląda jak ze świata, w którym czas stanął w miejscu.
Drzewa obwieszone są szronem i lodowymi owocami, które wydają się zbyt doskonałe, jakby nie podlegały prawom natury.
Niektóre z nich są rozcięte, a ich wnętrze ukazuje czyste, przejrzyste kryształy zamiast pestek i miąższu.
Pnącza wiją się po kolumnach, lecz nie poruszają się na wietrze – zamarzły w swym ostatnim geście, niczym roślinne posągi.
Pod stopami BG chrzęści lód, lecz w niektórych miejscach ziemia zdaje się dziwnie krucha, jakby kryła pod sobą coś więcej niż tylko korzenie.
W centrum oranżerii znajdowało się przeszklone pomieszczenie gospodarcze ze studnią i narzędziami niezbędnymi do pielęgnacji roślin. Teraz jednak jest całkowicie pokryte lodem, a oba wejścia pozostają zablokowane.
BG będą musieli sforsować pokryte lodem drzwi, by dostać się do środka. Nawet z użyciem kilofa zajmie im to około godziny – każda próba przebicia się przez lód rozbrzmiewa głuchym echem, jakby przestrzeń sama w sobie była żywa.
Kiedy BG w końcu przedostaną się do środka, odkrywają, że nie są sami.
Pod lodowym sklepieniem BG odnajdują mistrza Alariona. Jego ciało unosi się w powietrzu, owinięte świetlistymi pnączami. Lodowa tkanka, niczym druga skóra, oplata jego ciało i wnika w żyły. Czarodziej zdaje się zawieszony między życiem a śmiercią. Od jego ciała biegną świetliste pnącza do istoty stojącej w głębi pomieszczenia – nie jest ani duchem, ani w pełni materialnym bytem.
Istota przypomina humanoidalną sylwetkę utkaną z mgły i lodu. Jej kontury są niewyraźne, jakby nie była w pełni obecna w tym świecie. Jej skóra to cienka warstwa kryształowego lodu, który pęka i natychmiast się regeneruje. Z jej pleców wyrastają długie, delikatne pnącza, pulsujące błękitnym blaskiem. Tam, gdzie stawia kroki, ziemia pęka, a rośliny zamierają.
Głos istoty brzmi jak szelest zimowego wiatru – cichy, ale przenikający do kości.
Gdy BG próbują się zbliżyć, powietrze wokół nich gęstnieje, a ich ruchy stają się coraz bardziej ociężałe, jakby sama obecność Esencji wysysa z nich ciepło i energię.

BG mają kilka opcji:
Bez względu na decyzję BG, oranżeria nigdy nie będzie już taka jak wcześniej.
Czy BG uratują Alariona i oranżerię, czy pozwolą, by stała się ona miejscem narodzin nowej, nieznanej potęgi?