Na zachód od Bramy Żyrytw, przy granicy Doliny Sześciu Cór, znajduje się miejsce, którego nie ma na mapach. Tam właśnie osiadł człowiek znany jako Łaskot, niegdyś inkwizytor Jedynego boga, dziś wyklęty z kościoła, lecz nie z wiary. Miejscowi nazywają go Zaklętnikiem.
Zaklętnicy to osobliwa kasta ludzi obeznanych z magią i istotami magicznymi, lecz odrzucających jej użycie. Nie parają się zaklęciami ani modlitwami. Ich siła tkwi w rytuałach czystego serca, soli i żelazie. To ascetyczni egzorcyści i pętacze, którzy nie tyle walczą z magią, co ją tłumią, wiążą, zamykają.
Łaskot wypowiedział wojnę wiedźmom. Na jej potrzeby stworzył coś, co nazywa ogrodem. Miejsce to jednak przypomina bardziej przyziemną wersję piekła niż cokolwiek, co kojarzy się z naturą. Rozciąga się za jego domostwem: ogrodzony, cichy, przesiąknięty metalem, solą i zapachem śmierci. W ziemi wykuto doły – część zakryta kratami z kutego żelaza, część zasypana, jedna – świeżo otwarta – czeka.

Martwe wiedźmy grzebane są tu głową w dół. Gdyby którakolwiek z nich powróciła jako nieumarła, będzie kopać w dół, nie mogąc odnaleźć drogi na powierzchnię. Zostanie zgubiona w ciemności, w wiecznym błędzie kierunku.
Żywe są trzymane w dołach zakratowanych żelazem, pokrytym trwałymi runami wiążącymi. Znaki te tłumią ich moce, a głód osłabia ciało i ducha. Kraty nie dają się poruszyć, a ich obecność wystarcza, by utrzymać więźniarki w stanie nieustannego wyczerpania.
Ogród otoczony jest zwartym pierścieniem poncyrii trójlistkowej – dzikiego krzewu o długich kolcach, który tworzy doskonałą naturalną barierę. Roślina ta nie tylko rani skórę, ale również osłabia wolę wiedźm.
Więźniarki nie są karmione. Zaklętnik wie, że nawet niewielki kęs pożywienia może przywrócić resztki sił. A jednak wiedźmy nie umierają. Dzięki resztkom zaklęć zwabiają owady – muchy, ćmy, żuki – które stanowią źródło białka. Gdy pada deszcz, pochylają się ku ziemi, pijąc przez kraty wodę zgromadzoną w kałużach. O poranku – rosę. To wystarcza, by wegetować. I cierpieć długo.
W centrum ogrodu stoi statua wiedźmy z różdżką uniesioną ku niebu. Twarz posągu została celowo zniszczona – może przez Zaklętnika, może przez jedną z jego ofiar. Niektórzy mówią, że to figura pramatki wszystkich wiedźm, inni – że symboliczny nagrobek dla tej, która nie dała się złamać.
Przy wejściu widać zegar księżycowy, z kręgu czarnego kamienia. Nie wskazuje czasu – a przynajmniej nie dla zwykłych ludzi. Jego cień przesuwa się względem położenia Fengari. Mówi się, że Zaklętnik potrafi dzięki niemu wyczuć, kiedy wiedźma odzyskuje siły. I wie wtedy, kiedy nadszedł czas, by… zająć się nią znowu.
W północnym narożniku ogrodu znajduje się świeżo wykopany dół. Łopata wbita w ziemię, obok kubeł, rozsypana sól i krata z kutego na zimno żelaza. Miejsce jest gotowe. Czeka. Na kolejną wiedźmę. Na kolejną noc. Na kolejny cień pod Fengari.
Odnośnik do pliku lokacji w formacie A3, w jakości do wydruku – znajdziesz w dzisiejszym wydaniu biuletynu.
Biuletyn wysyłamy między 18, a 20 co czwartek. Znajdziesz w nim wiele inspiracji dla swoich sesji RPG.
Zobacz przykład.